Taho dnia i Lihija miełasia być na padobnym bankiecie. Tryvoha, niapeünasć i ašałamlennie, pasla nahłych vypadkaü, zmahalisia ü joj z dumkaj supracivu. Bajałasia cezara, bajałasia ludziej, bajałasia pałacu, homan jakoha adyjmaü u jaje prytomnasć, bajałasia bankietaü, ab hidocie jakich čuła ad Aüla, ad Pomponiji Hrecyny dy ichnich pryjacielaü. Choć była šče maładaja, nia była niasviedamaj, bo sviedamasć błahoha ü tych časach davoli rana dachodziła da dziciačych vušej. Dyk viedała, što ü henym pałacy čakaje na jaje hibiel, ad jakoj i Pomponija jaje pierasciarahała. Majučy adnak maładuju dušu, niebytuju z hidotaj i vyznajučy vysokuju navuku, pryščeplenuju joj prybranaju matkaju, abiacała baranicca ad taje pahuby: matcy, sabie i adnačasna tamu Boskamu Vučycielu, ü jakoha nia tolki vieryła, ale j kachała svaim dziciačym niavinnym sercam za sałodkuju navuku, za achviarnuju horkuju smierć i za chvału zhrobuüstannia.
Była peünaja, što ciapier užo ni Aül, ni Pomponija Hrecyna nia buduć adkazvać za jejnyja pastupki, dyk dumała, ci nia lepš budzie supracivicca j nia jci na bankiet. Z adnaje starany strach i tryvoha adzyvalisia ü jejnaj dušy, a z druhoje radziłasia achvota pakazannia advahi, vytryvałasci mučanickaj. Adyž boski Vučyciel tak kazaü. Adyž sam daü prykład. Dyj Pomponija raskazvała joj, što haračejšyja vyznavalniki cełaju dušoju pažadajuć mučanickaje nahody j prosiać jaje. I Lihiju, jak była šče u Aülaü, časami apanoüvała takaja achvota. Ujaülała siabie mučanicaj z ranami ü rukach i nahach, by snieh biełaj, pryhožaj zasvietnaju hožasciu, niasli jaje anieły ü błakit. Takimi j padobnymi zjavami lubavałasia jejnaja üjava. Było ü hetym mnoha dziciačych latucienniaü, ale krychu j samaüpadoby, za jakuju haniła jaje Pomponija. Ciapierža, kali supraciü cezaravaj voli moh paciahnuć za saboju strašennuju karu i kali mary mahli stacca rečaistasciaj, da zachopnych ujavaü i üpadobaü dałučyłasia jašče, sa stracham zmiašanaja niejkaja cikavasć: jak jaje abviniać dy jakija muki joj prysudziać.